Transport i Spedycja

Temat:

Rozmowa z Grzegorzem “Gregorym” Ostaszewskim, zawodnikiem Truck Racing French Championship, francuskiej serii wyścigów ciężarówek.

Klient:

Forum Media Polska

fragment

Jest pierwszym i jak dotąd jedynym Polakiem, który startuje w wyścigach ciężarówek. Niedawno został ojcem, ale mimo nowych obowiązków nie zamierza zarzucić startów w wyścigach. O pasji przekazywanej z pokolenia na pokolenie i wyzwaniach na przyszłość – nie tylko sportowych – z Grzegorzem „Gregorym” Ostaszewskim rozmawia Marzena Zbierska.

Przygodę ze sportami motorowymi rozpoczął Pan w wieku siedmiu lat od startów na motocrossowym motocyklu KTM. Jak Pan wspomina ten czas? Przy okazji, proszę zdradzić, kiedy nauczył się Pan prowadzić ciężarówkę? Założę się, że na długo przed tym, jak formalnie zdobył Pan prawo jazdy…

Tak, ciężarówkę nauczył mnie prowadzić ojciec, kiedy miałem siedem lat, a jak tylko uzyskałem pełnoletność – zrobiłem od razu prawo jazdy na tę kategorię. Najpierw jako dziecko ścigałem się w motocrossie, a później, gdy już wyrosłem z motocykla KTM, przesiadłem się na quada. Było to wynikiem rozwijania umiejętności i pasji ścigania. Mój ojciec ścigał się ciężarówką, towarzyszyłem mu podczas rajdów, obserwowałem przygotowywanie pojazdów do startu i pracę mechaników w warsztacie, aż w końcu sam zapragnąłem jeździć tak jak on. To była chyba naturalna kolej rzeczy. Najpierw jeździłem obok ojca jako jego pilot, a od 2012 roku już samodzielnie ścigałem się ciężarówką w długodystansowych rajdach offroadowych. Rok później przez jeden sezon jeździłem w czeskim zespole w europejskiej serii wyścigów ciężarówek.

Nowym etapem w aktywności sportowej stały się wyścigi ciężarówek. Jak to się zaczęło? Jak toczyła się Pana kariera jeszcze przed udziałem w lidze francuskiej?

Decyzja o starcie w wyścigach ciężarówek we Francji podjęta została w połowie kwietnia 2017 roku, tuż przed Wielkanocą, gdy Dominique Kolow – szef francuskiego zespołu Team14 – szukał doświadczonego i opanowanego kierowcy, znającego technikę jazdy torowej i zwrócił się do mnie z propozycją współpracy. Wszystko potoczyło się szybko – jednego dnia omawialiśmy warunki startu, a już parę dni później testowałem wyścigową „renówkę” na czeskim torze w Moście.

(…)