Kudłata IKEA, czyli pies i kot w ludzkim świecie

Kolekcja LURVIG IKEA to dużo więcej niż meble dla psów i kotów. Szwedzki producent uświadamia ludziom potrzebę dzielenia się domową przestrzenią. Socjolodzy mówią: dobrze. Ale przestrzegają przed czymś innym…

Meble i akcesoria z serii LURVIG trafiły do sprzedaży w sklepach IKEA jesienią. Poza Szwecją, dostępne są w USA, Kanadzie, Francji i Japonii. W globalnej informacji prasowej IKEA podała, że kolekcja LURVIG oprócz tego, że obecnie pojawia się na wybranych pięciu rynkach na świecie, to wiosną 2018 roku będzie dostępna w sprzedaży w następnych kilku krajach. Nie sprecyzowano jednak, jakie to będą rynki, stąd pojawiła się interpretacja, że Polska jest wśród tych następnych, ale IKEA nie potwierdza tej informacji.

- Cieszymy się z dużego zainteresowania kolekcją w Polsce. Będziemy obserwować, jak rozwija się sprzedaż na już wybranych rynkach, przede wszystkim po to, by poszerzać i ulepszać kolekcję oraz być może wprowadzić ją na kolejne rynki, także polski – podaje Małgorzata Jezierska, specjalista ds. PR IKEA Retail w Polsce.

Już dziś kolekcja LURVIG obejmuje szeroką gamę produktów: legowiska, poduchy, minikanapy, domki i drapaki dla kotów, miski, smycze, zabawki, szczotki, transportery. Skąd pomysł na meble i akcesoria dla zwierząt? IKEA komunikuje w materiałach prasowych, że podstawą stworzenia kolekcji dla psów i kotów jest przekonanie o traktowaniu domowego zwierzęcia jako członka rodziny. A jeśli zwierzę staję się częścią rodziny, to również przestrzeni przeznaczonej do życia i potrzebuje zwierzęcego wyposażenia domu w ludzkim świecie. Co wyróżnia zoologiczną ofertę IKEA?

- Kolekcja LURVIG to dobrze zaprojektowane produkty w przystępnych cenach, które dopasują się do domowego wnętrza. Została stworzona przez projektantów kochających zwierzęta domowe przy wsparciu wyszkolonych lekarzy weterynarii, a IKEA pragnie wspomóc swoich klientów we wszystkich aspektach codziennego, domowego życia z kotami lub psami – informuje Małgorzata Jezierska.

IKEA sprzedaje nie tylko produkt

Czy kolekcja LURVIG mogłaby przyjąć się w Polsce? Dlaczego szwedzki producent mebli i artykułów wyposażenia wnętrz jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych na polskim rynku? Na czym polega fenomen IKEA? Odpowiedź tkwi w mentalności. Polacy mają wiele cech społeczeństwa konsumpcyjnego, w którym dobra nabywane są nie tylko dla prostego zaspokajania potrzeb, ale z uwagi na określony styl życia, poczucie estetyki czy przynależność do określonej grupy społecznej. Segment dóbr luksusowych lub uznawanych za takie zawęża się, bo coraz więcej osób dokonuje zakupów kolejnych produktów, często dla samego posiadania. Rynek artykułów dla domu i usług projektowania wnętrz nie pozostaje na to obojętny.

- Co prawda, polskie społeczeństwo jest z roku na rok coraz bogatsze, ale jednak większość Polaków to osoby dysponujące średnią lub niższą zasobnością portfela. Chcą posiadać to, co mają inni, ale kosztem rozsądnego wydatku. W te oczekiwania idealnie wpasowuje się oferta IKEA – mówi Łukasz Siemieniec, projektant wnętrz, właściciel firmy Lurvig Design. - Ponadto w XXI wieku brakuje nam ciągle czegoś, czego nie możemy nigdzie kupić - czasu. I ten problem również rozwiązuje IKEA? Oszczędza czas swoich klientów. Jak?

- Wystarczy pójść na spacer z rodziną do marketu, obejrzeć fajnie i - co najważniejsze - przytulnie zaprojektowane boksy i już wiadomo, jak będzie wyglądać wnętrze – tłumaczy Łukasz Siemieniec. - Klient ogląda, wybiera, płaci, montuje i korzysta. To wszystko w ciągu jednego dnia. Czego chcieć więcej?

Łukasz Siemieniec ocenia, że fenomen IKEA polega właśnie na tym, iż zaspokaja ona szereg innych potrzeb, niż tylko wyposażenie domu: oszczędza nam czas i pieniądze, współtworzy rodzinę, pomaga lepiej i wygodniej żyć, a przy tym wszystkim jest przyjemna dla oka.

Emocjonalnie i funkcjonalnie

- Dlatego IKEA stała się poniekąd członkiem naszego społeczeństwa i naszych rodzin. Praktycznie nie ma w Polsce domu, w którym nie byłoby produktu zakupionego w tym sklepie – dodaje projektant. – poza tym, nie ma nic lepszego niż sprzedaż podyktowana uczuciami. Dlatego tak lubimy IKEA, bo kojarzy nam się z dobrymi emocjami: wygodną kanapą, przytulnym salonem, miękką poduchą, dobrym obiadem, a teraz jeszcze z zadowolonym kotem, który uroczo mruczy, leżąc na nowym legowisku, pasującym do wystroju wnętrza. Jest jeszcze jeden ważny aspekt popularności produktów IKEA. Można je dowolnie modyfikować, uzupełniać, rozbudować i zawsze dokupić brakujące elementy, aby dostosować zestaw do aktualnych potrzeb. W tę koncepcję idealnie wkomponowuje się właśnie nowa gama produktów LURVIG, która dedykowana jest zwierzętom. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że niemal każdy, kto ma domu psa albo kota ma również meble i dodatki IKEA.

- Aby stworzyć przestrzeń dla zwierzęcia, wystarczy przestawić książki w inne miejsce albo kupić dodatkową półkę – zauważa Łukasz Siemieniec. - Legowisko dla psa będzie świetnie pasowało kolorystycznie do dywaników lub kanapy w kolorach IKEA. Dodatkowo meble i akcesoria dla zwierząt są wykonane z tego samego lub podobnego materiału.

Dr Michał Piotr Pręgowski, socjolog z Politechniki Warszawskiej, ma podobne spostrzeżenia, ale zauważa coś jeszcze:

- Najbardziej interesując w nowej ofercie IKEA dla zwierząt są nie akcesoria, jak miski czy smycze, ale meble - rzetelnie zaprojektowane, o ciekawym wzornictwie – mówi ekspert. - Wydaje mi się, że produkty te mogą uświadomić kochającym skandynawski design, że psie posłanie czy koci domek mogą wtopić się w istniejący wystrój wnętrza i stać rzeczywistą częścią domu. To ważne, ponieważ grzechem wielu produktów dla zwierząt - zupełnie jak artykułów dziecięcych dwie dekady temu - jest ich infantylność.

Zwierzę jak człowiek. Czym to grozi?

Socjolodzy od dawna dostrzegają zjawisko antropomorfizacji zwierząt, która wyraża się m.in. w traktowaniu zwierząt towarzyszących jako członków rodziny.

- Symbolicznym unaocznieniem włączania zwierząt w krąg polskiej rodziny może być zestawienie najpopularniejszych imion psów i kotów – zauważa Michał Piotr Pręgowski. - Już w latach 1993-2013 w tym zestawieniu prym wiodły imiona ludzkie, jak Maks, Sonia, Diana, Zuza czy Kuba, nie zaś typowo zwierzęce, jak Reks, Mruczek czy Azor. Należy jednak podkreślić, że społeczny awans psów czy kotów nie tyle dopiero teraz ma miejsce, ile dopiero od niedawna mówi się o nim otwarcie. Zdaniem Michała Piotra Pręgowskiego rosnąca społeczna akceptacja modelu „zwierzę - członek rodziny” jest zasługą także branży zoologicznej, która już dekadę temu uważnie wychwytywała trendy zachodnie i odpowiadała na potrzeby początkowo niewielkiej grupy konsumentów.

- Decyzja giganta, jakim jest IKEA, aby włączyć do oferty meble i inne elementy wyposażenia dedykowane zwierzętom towarzyszącym, jest dowodem, że model, o którym mowa, jest już powszechny a nie elitarny. Dla mnie jako socjologa decyzja taka była tylko kwestią czasu – zaznacza specjalista. Zarazem – jak podkreśla Michał Piotr Pręgowski - zaangażowanie tak rozpoznawalnej marki może wzmocnić społeczne postrzeganie zwierząt towarzyszących jako członków rodzin. IKEA kojarzy się przecież nie tylko z charakterystycznym wzornictwem i tzw. demokratycznym designem, ale i zestawem wartości takich, jak np. równość, tolerancja czy pielęgnowanie bliskich więzi społecznych, w tym zwłaszcza więzi rodzinnych.

- Teraz częścią rodziny IKEA staje się także zwierzę towarzyszące – dodaje ekspert. - Podejście IKEA daje szansę przypomnienia, że domowe zwierzę nie jest własnością niczym mebel, tylko członkiem rodziny, o którego dba się regularnie i który ma swoje prawa. Sympatia do produktów szwedzkiego giganta prawdopodobnie nie nakłoni też nikogo do polubienia czworonogów, ale mam wrażenie, że IKEA mogłaby np. mieć wpływ na zwiększenie popularyzacji adopcji zwierząt schroniskowych. Oczywiście wymagałoby to osobnej akcji. Jeżeli jednak tworzy meble i wzornictwo dla zwierząt, to czemu nie zachęcać do stworzenia domu potrzebującemu.

Socjolog podkreśla, że zwierzęta towarzyszące wprawdzie potrzebują mebli dedykowanych ich potrzebom - drapaka, kociego domku, miękkiego legowiska – ale nie mebli, które czyniłyby z nich miniludzi i kreowałyby potrzeby, które nie istnieją.

- Nie służyłoby to zwierzętom, co najwyżej wzmacniało antropomorfizacyjne zapędy niektórych opiekunów. Jak się jednak wydaje, najnowsza oferta IKEA nie idzie w tę stronę. I dobrze – ocenia Michał Piotr Pręgowski.

Nie popadajmy w skrajności

Ryzyko nadmiernego uczłowieczenia zwierząt zauważa również dr Anna Barcz z Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej, choć dostrzeganie potrzeb zwierząt to pozytywne zjawisko. Jej zdaniem kolekcja IKEA to przykład inkluzji społecznej, małej rewolucji w obrębie naszej antropocentrycznej kultury.

- Ludzka przestrzeń się poszerza – mówi dr Anna Barcz. - Chcemy uwzględnić zwierzęta i ich potrzeby, ale należy mieć na uwadze fakt, że to my, ludzie je interpretujemy. Zwierzęta niewiele mogą nam powiedzieć, oczywiście można do pewnego stopnia zrozumieć zwierzęta, które towarzyszą człowiekowi, ale wciąż trzeba tu założyć pewien margines błędu. Zmieniło się także pojęcie rodziny w teorii społecznej, nie dotyczy już tylko ludzi, ale obejmuje również zwierzęta.

- W dodatku nie tylko domowa przestrzeń dla ludzi zyskuje zwierzęcy wymiar - dodaje ekspert. - Obserwujemy również odwrotne zjawisko. Miejskie wybiegi dla psów są projektowane tak, aby służyły również ludziom, bo zwierzę korzysta z niego wraz z opiekunem.

Anna Barcz podkreśla, że przy projektowaniu mebli dla zwierząt nie należy popełnić błędu i tworzyć produktów, które są zbyt ludzkie. Należy uważać, aby nie popadać w skrajności, żeby za bardzo nie uczłowieczyć zwierząt.

- Warto pamiętać, że psy i koty przez przynależność do rodziny nie staną się ludźmi, trzeba uznać ich odrębność i upodmiotowić. Ale też nie traktować jak przedmiot. Trzeba przyjąć, że psy i koty mają swoje psie i kocie zwyczaje, które nie podlegają uczłowieczeniu – zapewnia Anna Barcz. - Samo przekonanie, że pies jest członkiem rodziny jest koncepcją stworzoną przez ludzi. Ale przecież równolegle istnieją koncepcje na to, jak psy postrzegają rodzinę ludzką. Dlatego trzeba być ostrożnym używając terminu „członek rodziny”, choć jest to bardzo pozytywne.

Marzena Zbierska