Infrastruktura

Inwestycje recepta na zapasc

Inwestycje receptą na zapaść

Rynek kruszyw budowlanych odradza się po okresie załamania, a przynajmniej robi wszystko, by przetrwać trudny czas, ponosząc przy tym jak najmniejszy uszczerbek na zdrowiu. Diagnoza? Spadek produkcji na skutek wyhamowania wzrostu gospodarczego oraz redukcji inwestycji w sektorze budowlanym. Nic dziwnego, że branża czeka na „dawców” nowych zamówień jak na ratunek po tąpnięciu.

Kondycja gospodarki i rynek materiałów budowlanych, w tym kruszyw, to system naczyń połączonych. Wielkość produkcji kruszyw budowlanych to bezpośrednia odpowiedź na zapotrzebowanie gospodarki, a szczególnie inwestorów budownictwa drogowego – instytucji rządowych, samorządów i firm prywatnych. Producenci kruszyw mają wpływ na system dostaw, jakość materiału, ale popyt kształtuje rynek.

Kosmiczny wzrost, gwałtowny spadek

Jak informuje Aleksander Kabziński, prezes Polskiego Związku Producentów Kruszyw, rynek rósł systematycznie od 2001 r., kiedy to wyprodukowano 99 mln t kruszyw. W 2004 r., gdy Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, wielkość produkcji wzrosła do 122 mln t, a w 2010 r. wynosiła już 227 mln t. Oznacza to, iż średnioroczny wzrost w tej dekadzie utrzymywał się na poziomie 10-18%. Wartość rynku w miejscu produkcji wynosiła od 2 do 6 mld zł.

– Charakterystycznymi cechami tego rynku była zmienność potrzeb asortymentowych oraz miejsc dostaw – wspomina prezes. – Zapotrzebowanie pojawiało się tam, gdzie realizowane były duże inwestycje.

A tych nie brakowało. Wyjątkowy okazał się jednak dopiero rok 2011 – w porównaniu z rokiem poprzednim zapotrzebowanie wzrosło o ok. 50%, a wielkość produkcji wyniosła ponad 330 mln t. Jak podkreśla A. Kabziński, branża sprostała takiemu wzrostowi zamówień, a tym samym określone zostały jej możliwości produkcyjne. Wartość sprzedanych kruszyw w 2011 r. to ok. 8 mld zł.

– Producenci wytrzymali kosmiczny wzrost, ale teraz cała branża bardzo źle znosi gwałtowną redukcję zapotrzebowania, która pojawiła się zaraz po okresie boomu. W 2012 r. popyt spadł aż o 25%, a w 2013 r. o kolejne 15%. A ponieważ nie skorygowano możliwości produkcyjnych odpowiednio do spadku zapotrzebowania, toczy się ostra walka konkurencyjna – kwituje prezes Kabziński.

Umiarkowany optymizm

Gwałtowne tąpnięcie na rynku kruszyw budowlanych nie jest związane wyłącznie z kondycją gospodarki, paradoksalnie ma sporo wspólnego z piłką nożną.

– Ostatnie dwa lata były dla branży bardzo chude. Znaczący wpływ na ilość zamówień miało zakończenie inwestycji związanych z EURO 2012. Liczba budów prowadzonych w 2013 r. wyraźnie zmalała – mówi Paweł Grabowski, wiceprezes oraz dyrektor sprzedaży i marketingu Ekoprod. – Rok bieżący to początek nowej unijnej perspektywy budżetowej, a także zapowiedź lepszej perspektywy dla budowy dróg w Polsce.

Gwałtowne zmiany sytuacji na rynku kruszyw w ostatnich latach potwierdzają jego nieprzewidywalność. Podobne obserwacje mają producenci, którzy w prognozowaniu zjawisk rynkowych muszą uwzględniać nie tylko wydarzenia sportowe, ale i pogodę – ona także wpływa na sprzedaż.

– Pierwszy kwartał 2013 r. był ponury, a niekończąca się zima nie zachęcała nikogo do myślenia o zakupie kruszyw – przypomina Izabela Sawicka, dyrektor działu sprzedaży i marketingu „Pri-Bazalt”. – Później nastąpiło stopniowe ożywienie, w „Pri-Bazalt” pojawiły się nowe wyzwania logistyczne. Sprzedaż utrzymywała się na poziomie zadowalającym. Przełom nastąpił we wrześniu po zakupie kopalni bazaltu „Góra Kamienista”. Odnotowaliśmy wówczas duży wzrost sprzedaży, ale pojawiły się problemy z realizacją dostaw za pomocą głównego środka transportu, tj. kolei. Pomimo trudności rok zakończył się bardzo dobrze.

Jak zaznacza dyr. Sawicka, pierwszy kwartał 2014 r. zdecydowanie różni się i to na korzyść od analogicznego okresu w 2013 r.

– Łagodna zima sprzyjała realizacji dostaw kruszyw. Doświadczeni trudnościami logistycznymi pod koniec 2013 r. klienci zdecydowali się na wcześniejsze rozpoczęcie odbioru. Nie bez znaczenia było elastyczne podejście do współpracy przewoźników kolejowych. Łagodne warunki atmosferyczne sprzyjały również prowadzeniu produkcji.

To pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość, choć kondycja ekonomiczna producentów kruszyw wciąż jest różna. Ogólnie nie najlepsza. Jedynie lokalnie mogą jeszcze istnieć warunki pozwalające firmom zachować dobrą kondycję. W tej branży, jak i w całym budownictwie, nie obyło się bez likwidacji zakładów, ogłaszania upadłości oraz zatrzymywania produkcji.

Inaczej przedstawia się kondycja technologiczna branży.

– Jest dobra i bardzo dobra – ocenia A. Kabziński. – Producenci kruszyw dysponują cenionymi w Europie technologiami oraz wyposażeniem, a w przypadku niektórych elementów działania technologicznego osiągnęli poziom światowej czołówki. Tak duży postęp dokonał się głównie w latach 2006-2011 i został osiągnięty przede wszystkim poprzez modernizacje i przebudowy, ale także budowę nowych instalacji.

Kruszywa alternatywne rosną w siłę

Kruszywa sztuczne (wtórne, alternatywne) to ten segment branży, który w najbliższych latach ma szanse zwiększyć swój udział w rynku. W Polsce dominuje produkcja kruszyw naturalnego pochodzenia, ale producenci coraz częściej spoglądają w stronę kruszyw wytwarzanych w wyniku recyklingu użytych wcześniej kruszyw naturalnych. Przykładem jest spółka „Pri-Bazalt”, która w 2014 r. uzyskała decyzję zezwalającą na odzysk materiałów odpadowych, m.in.: gruzu budowlanego, żużli i popiołów.

Kruszywa sztuczne, nazywane też wtórnymi, zyskują na znaczeniu także dla wykonawców.

– Wielkość produkcji kruszyw wtórnych rośnie, a ich udział w rynku zależy od całego krajowego zapotrzebowania. Kruszywa wtórne znajdują liczne zastosowania, a i sami wykonawcy w coraz większym stopniu wykorzystują związane z nimi możliwości – zauważa A. Kabziński.

W artykule z 2008 r. prof. dr hab. inż. Wiesław Kozioł i dr inż. Paweł Kawalec zaproponowali dla kruszyw innych niż mineralne nazwę kruszywa alternatywne. Dokonali również ich podziału na: kruszywa sztuczne, z recyklingu i kruszywa naturalne z surowca odpadowego, towarzyszącego i ubocznego. Jak wynika z ich opracowania, kruszywa alternatywne stanowią znaczące uzupełnienie rynku kruszyw w krajach UE. Produkcja kruszyw alternatywnych z surowców odpadowych i towarzyszących stanowi dowód na prowadzenie właściwej gospodarki odpadami.

W przyszłości w Polsce można oczekiwać zmniejszenia się produkcji kruszyw sztucznych i jednocześnie zwiększenia produkcji pozostałych kruszyw alternatywnych.

Jak ocenia A. Kabziński, prognozy dla sektora kruszyw wtórnych są dobre. Na jego korzyść działa także często wysoki koszt transportu kruszyw naturalnych, których produkcja nie jest na terenie Polski równomiernie rozłożona.

– Udział kruszyw wtórnych w rynku jest kilkuprocentowy, ale sądzę, że po 2020 r. będzie już kilkunastoprocentowy. Patrząc długoterminowo, pełne zagospodarowanie kruszyw wtórnych jest wręcz niezbędne – dodaje prezes PZPK.

Kruszywa sztuczne wygrywają na lokalnych rynkach. Opierając się na własnych doświadczeniach, dyr. Grabowski ocenia, że rynek śląski, na którym większość dostarczanych w minionych latach kruszyw była produkowana ze źródeł sztucznych (żużle, łupki), w pełni je zaakceptował i w tej chwili dominująca pozycja tego typu kruszyw jest już niepodważalna.

– Zagrożeniem są kurczące się zasoby surowca. W perspektywie kilku lat należy liczyć się ze stopniowym zmniejszaniem się udziału w rynku tego typu materiałów – mówi prezes Ekoprod. – Jednak obecnie kruszywa sztuczne, zwłaszcza na rynku małopolskim, są wyraźną konkurencją dla kruszyw naturalnych. Duże zasoby krakowskiej hałdy oraz zakład o zdolności produkcyjnej ponad 2 mln t rocznie umożliwia nam obsługę nawet największych budów, takich jak autostrady czy trasy ekspresowe.

Za wyborem kruszyw sztucznych przemawiają nie tylko niższe koszty transportu, ale także ich właściwości. Jak zaznacza P. Grabowski, kruszywa te mają jedną podstawową zaletę: są wolne od zanieczyszczeń, nie zawierają gliny ani innych zanieczyszczeń organicznych. Poza bardzo dobrą wodoprzepuszczalnością żużle hutnicze wyróżniają także bardzo dobre wartości nośności.

Zaletą produkcji i użycia kruszyw sztucznych jest ich powiązanie z ekologią.

– Utylizacja odpadów (likwidacja hałd), produkowanych czasami przez dziesięciolecia w przemyśle hutniczym, wpływa na poprawę krajobrazu, a likwidacja czynnych składowisk odpadów zmniejsza obciążenie ekosystemu. Korzyści odnosi także przemysł ciężki. Zmniejsza powierzchnię składowisk i przerabia odpady na pełnowartościowe materiały, w efekcie czego w krótkim czasie znacząco obniża koszty m.in. podatków gruntowych oraz opłat marszałkowskich – podkreśla dyr. Grabowski

Nadprodukcja i gorsza jakość

Największą bolączką producentów kruszyw jest obecnie nadwyżka produkcji w stosunku do możliwości sprzedaży na rynku krajowym. Niestabilna sytuacja przedsiębiorstw drogowych bezpośrednio wpływa na kondycję producentów kruszyw. Jak zauważa I. Sawicka, na liście winowajców obok zbyt małej liczby inwestycji drogowych są niestabilne źródła finansowania, import kruszyw z krajów sąsiednich, a także wzrost ryzyka nieuzyskania należności z tytułu dostaw z uwagi na wygrywanie przetargów przez wykonawców oferujących rażąco niskie ceny.

Zdaniem A. Kabzińskiego kluczowe znaczenie dla kondycji branży ma odpowiedni wzrost gospodarczy (inne problemy są jedynie następstwem). Dopiero gdy osiąga on poziom 4-5% PKB, widać przyrost potrzeb.

Co oczywiste, podaż większa niż popyt oznacza walkę cenową. Niższa cena to gorsza jakość, a gorsza jakość to tylko pozorna oszczędność, szczególnie w przypadku dróg krajowych.

– Kruszywa, mimo że stanowią ok. 95 % warstw konstrukcyjnych drogi, stanowią – bez transportu – 5-8% kosztów jej budowy. Lepsze kruszywo, nawet droższe w miejscu produkcji o 20%, zwiększy koszt budowy o 1-1,5%. Czy warto więc akceptować bylejakość? – pyta prezes PZPK.

Obok niedostatecznego zapotrzebowania rynku i oszczędności wykonawców, prowadzącej do wykorzystania kruszyw niższej jakości, problemem jest brak płynności finansowej firm sektora budowlanego. Dla producentów kruszyw oznacza to przyjęcie strategii, która zapewni zysk, a nie tylko obrót.

– Ta strategia to wartość ponad ilość, czyli bez rentowności nie ma przyszłości – ostrzega A. Kabziński.

Potrzebna polityka surowcowa

W dalszej perspektywie producenci kruszyw oczekują określenia zasad polityki surowcowej, której w Polsce brakuje. Wiele krajów Unii Europejskiej ma opracowane strategie gospodarki surowcami mineralnymi.

– W Polsce istnieje ustawowa ochrona powietrza, wody, lasu, gleby, ale nie ma ochrony nieodnawialnych złóż kopalin dla przyszłych pokoleń. O podejściu do problemu w naszym kraju świadczą informacje, jakie otrzymujemy od urbanistów. Przeciętnie gmina w Polsce rezerwuje teren pod budowę nawet 12 tys. domów, w skali kraju daje to 30 mln domów. Dla kogo? Ile z tego stanie na złożach? – pyta A. Kabziński.

Propozycję zapisów ustawowych dotyczących ochrony złóż przygotował w 2011 r. dla Ministerstwa Środowiska Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią (IGSMiE) Polskiej Akademii Nauk w Krakowie we współpracy z Państwowym Instytutem Geologicznym.

– Od tego czasu na szczeblu rządowym niestety temat nie jest rozwijany – mówi dr hab. inż. Krzysztof Galos, kierownik Pracowni Polityki Surowcowej IGSMiE. – Może on jednak powrócić, gdy na szczeblu UE zostaną wprowadzone odpowiednie regulacje w tym względzie, które będą później musiały być transponowane do prawa poszczególnych krajów członkowskich. Niewykluczone zatem, że wtedy Polska będzie zmuszona wprowadzić odpowiednie regulacje prawne dotyczące ochrony złóż kopalin, zwłaszcza tzw. złóż strategicznych. W przypadku kruszyw sprawa jest o tyle bardziej skomplikowana, że złoża kopalin skalnych, które mogą być wykorzystane do produkcji kruszyw łamanych, są zgodnie z obecnym Prawem geologicznym i górniczym związane z nieruchomościami gruntowymi stanowiącymi własność prywatną, czyli inaczej mówiąc należą one do właścicieli nieruchomości. Wobec powyższego należałoby się zastanowić, za pomocą jakich instrumentów prawnych możliwe byłoby rozwiązanie problemów związanych z naruszeniem prawa własności wobec zamiaru wprowadzenia ochrony wybranych strategicznych złóż kopalin skalnych. Wprowadzenie takiej ochrony złóż, wobec naruszenia prawa własności takich nieruchomości, wiązałoby się z koniecznością wypłaty odszkodowań przez państwo za ograniczenie możliwości wykorzystania danego terenu na cele niegórnicze.

W opinii K. Galosa postulat ochrony nieodnawialnych złóż kopalin, zgłaszany przez producentów kruszyw, jest jak najbardziej słuszny. Ze względów planistycznych i środowiskowych dostęp do złóż wykorzystywanych do produkcji kruszyw, zwłaszcza w niektórych regionach Polski, będzie coraz trudniejszy. W przyszłości producenci kruszyw, którzy zamkną wyeksploatowane kopalnie, mogą mieć problem z otwarciem kolejnych.

Od 2011 r. w Prawie geologicznym i górniczym istnieje zapis, który nakłada na gminy obowiązek nanoszenia granic złoża na miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. W praktyce oznacza to jedynie określenie lokalizacji złoża, nie daje gwarancji, że w danym miejscu nie powstanie np. osiedle mieszkaniowe.

– Problem obecnie polega na tym, że brak skutecznych instrumentów, za pomocą których można byłoby przeciwdziałać próbom innego zagospodarowania obszaru występowania złoża niż jego eksploatacja (np. zabudowa, inwestycje liniowe). Czy w najbliższych latach ma szanse powstać w Polsce ustawa o ochronie złóż kopalin, nie sposób powiedzieć. Są to kwestie złożone i trudne, ale patrząc perspektywicznie – z punktu widzenia także interesu przyszłych pokoleń – odpowiednie rozstrzygnięcie w tym względzie jest bardzo potrzebne – dodaje K. Galos.

Najbliższe lata dla producentów kruszyw mogą okazać się podobnie trudne jak dwa ostatnie. Wiele zależy od lokalnych uwarunkowań związanych z produkcją i zapotrzebowaniem, które z kolei uzależnione jest od możliwości finansowania nowych inwestycji drogowych.

– Według zapowiedzi wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej przewidziane w nowym budżecie unijnym środki finansowe będą kształtować średnioroczne zapotrzebowanie na kruszywa przeznaczone na drogi krajowe w wysokości 11 mln t, a na kruszywa przeznaczone na kolej w wysokości 4 mln t, co w sumie daje 15 mln t kruszyw. Odpowiada to 6% średniorocznej produkcji i 4,5% możliwości produkcyjnych branży. I z tego musimy się cieszyć – podsumowuje A. Kabziński.

Marzena Zbierska